wtorek, 19 lutego 2013

Grüner Veltliner.

Przeglądałem zdjęcia z kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu miesięcy wstecz i natknąłem się na zdjęcie grüner veltlinera. Wino wyprodukował niejaki JOHANN MÜLLNER i jak się okazuje udało mi się opisać je wcześniej na blogu w ramach Winnych Wtorków.


Recenzja nie była chyba jednoznaczna, może nienajlepsza, ale i ja też wówczas nie byłem najlepszy jeśli chodzi o winne doświadczenie. Dziś jest tylko nieznacznie lepiej, ale popijając właśnie wino z tego szczepu, pomyślałem, że chętnie spróbowałbym tego wina jeszcze raz, żeby zweryfikować swoje odczucia. Niestety Wineonline już jakiś czas temu przestało je importować, więc z pomysłu nici. No chyba, że je gdzieś widzieliście? Jeśli tak, proszę o sygnał.


Dziś piję wino Marcusa Hubera - Grüner Veltliner "Obere Steigen" z rocznika 2010 i... jest to wino zupełnie inne od tego, które wyszło spod ręki Müllnera. Jest niezwykle aromatyczne, kwiatowe. W ustach ściera się dość spora kwasowość z niemałym cukrem resztkowym, ale to walka bardzo równa, a przez to emocjonująca, wciągająca. W dodatku wino pełne jest wigoru, lekko musuje na języku, najzwyczajniej w świecie cieszy. 12,5% alkoholu, sporo ciała i niezła koncentracja. Konkretne wino.

Etykieta Müllnera jest doskonała, śliczna, Huber na tym polu wiele do gadania nie ma. No, ale zawartość butelki do zupełnie inna historia. Wino Marcusa jest zdecydowanie lepsze. Wygląda na to, że będę musiał bliżej przyjrzeć się  jego portfolio. Przy czym "musiał" nie oznacza przymusu, lecz wewnętrzną potrzebę.

Wino otrzymałem do degustacji od importera Interwin Sp. z o.o. Serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza