Pokazywanie postów oznaczonych etykietą viognier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą viognier. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2014

Tabalí Viognier Reserva 2013.

Chciałem napisać, że znam viognier, ale szybko oderwałem ręce od klawiatury, bo przecież nie znam. Piłem wina z tego szczepu raptem kilka razy, więc nie tyle je znam, co wiem, że istnieją. Dobra okazja by sobie przypomnieć, czego się można po tej odmianie spodziewać. 

W takich sytuacjach często sięgam do dwóch książek-podręczników dotyczących win, a mianowicie „Szkoły win” B. Koellikera i B. Kreisa oraz „Szkoły wina” A. Jefforda. Z ich lektury możemy dowiedzieć się, że viognier daje raczej wina cięższe, oleiste, pełne. W bukiecie przeważają aromaty kwiatów (akacja, wiciokrzew, gardenia), ale można też wyczuć owoce (brzoskwinie, morele). Alkoholu im nie brakuje, do rozpracowania butelki polecam towarzystwo, chociaż miłośnicy alko-uderzenia mogą ten rodzaj win polubić. Ale nie tylko to może się podobać. Jefford pisze: „z wszystkich wytrawnych win białych viognier może być najbardziej wytworny, rozpływający się w ustach i najbardziej soczysty”. Autorzy obu książek zwracają uwagę na fakt, że viognier nie jest odmianą dającą wina nadmiernie kwasowe. Bujny nos, mocny alkohol i niewysoka kwasowość mogą sprawić, że wino w nadmiarze stanie się zbyt męczące, ale właśnie te cechy mogą predysponować viognier do roli aperitifu.

Odmiana ta daje bardzo dobre wyniki w rodzimej apelacji Condrieu (północna część Doliny Rodanu), ale winiarski Nowy Świat próbuje zaszczepić ją także u siebie. Dużą popularność zdobywa w Kalifornii i Australii, uprawia ją także w RPA, Nowej Zelandii i Chile.


Butelka, która trafiła w moje ręce, pochodzi właśnie z Chile, z Doliny Limari - regionu w północnej części kraju, w którym temperatury bywają dość wysokie i sprzyjają dojrzewaniu viognier. Jeśli zastosować nową (nieoficjalną) klasyfikację regionów winiarskich Chile, to pochodzi ono z Costa Limari Valley, czyli części przybrzeżnej Doliny Limari - winnice oddalone są od brzegów Pacyfiku o niecałe 30 km.

Wino rzeczywiście jest bardzo aromatyczne i ja bym się tu upierał przy twierdzeniu, że dominują w nim aromaty raczej kwiatowe. Wino jest jasne, czyste, oleiste, w ustach ma swoją wagę. Alkoholu mamy tu solidną dawkę i naprawdę potrafi ono człowieka rozgrzać. Nie trzeba koniecznie sięgać po porto, gdy za oknem temperatury zaczynają spadać poniżej zera stopni, viognier również może pomóc. Końcówka wydaje się dość goryczkowa, o chininowym charakterze.

Picie tego wina dało mi sporo przyjemności, ale nie udało mi się go wypić na raz. Wróciłem do niego następnego dnia i wtedy wydało się już nie tak bardzo alkoholowe, za to kwasowość stała się lepiej wyczuwalna, a goryczka znacznie delikatniejsza.

Butelka ta uzmysłowiła mi, że wina białe to nie tylko niezwykle popularne chardonnay i sauvignon blanc. Czuję, że Viognier, ze swoją zmysłowością, może zawładnąć moim umysłem, zwłaszcza teraz, gdy nadciągają mrozy.

-----------------------------------------------------------
Tabalí, Viognier Reserva 2013
D.O. Limari Valley
odmiany: 100% viognier
alk.: 13,5%
cena: 40 zł (M&P Alkohole i Wina Świata)
-----------------------------------------------------------

Wino otrzymałem do degustacji od importera: M&P Alkohole i Wina Świata. Dziękuję!

środa, 2 października 2013

Fado i Fado.

Jedyne białe wino, jakie znalazło się w skrzynce z próbkami portugalskiej oferty, to Fado. Zupełnie jak ta melancholijna pieśń, o której mówi się, że odzwierciedla serce i duszę Portugalczyków. Czy białe wino z Biedronki jest w stanie poruszyć serce Polaka i zajrzeć w polską duszę? Zobaczymy.


Na początek cytat z kontretykiety:  
"Pełne charakteru wino Fado powstało z połączenia szczepów Viognier, Arinto i Síria. Jest to trunek o bladym słomkowym kolorze, z zielonymi refleksami. Fado charakteryzuje się orzeźwiającym smakiem, ukazując owocowy aromat. Doskonale łączy się z daniami z ryb i owoców morza oraz potrawami z białego mięsa."

O ile Viognier znam, o tyle Arinto i Síria, były dla mnie nowością, jeśli miałem z nimi kiedykolwiek do czynienie (do wypicia) to odbyło się to poza moją świadomością. Sam kupaż podobał mi się. Fajne aromaty kwiatowe, ale też i odrobina cytrusowych. Podobnie w smaku, cytrusowa kwasowość daje wrażenie świeżości, ale jest dobrze równoważona słodyczą dojrzałych jasnych śliwek i brzoskwiń. Co ciekawe, wino oznaczone jest jako półwytrawne, choć prawdę mówiąc, gdybym tego nie przeczytał, sam bym na to nie wpadł.

Fado z kielichów było zupełnie w porządku, piłem je bez nadmiernego entuzjazmu, ale ze sporą przyjemnością. Podobnie było z Fado-muzyką leniwie sączącą się z głośników (dziękuję ci, Spotify). Też mnie nie porwała, choć wprawiła w niezły nastrój. Za to po jesiennej melancholii ani śladu.

Wino otrzymałem do degustacji od Jeronimo Martins Polska. Dziękuję!
-----------------------------------------------------------------------------
Fado Viognier Arinto i Síria 2012
Vinho Regional Alentejano
Alkohol: 12,5%
Strona producenta: www.fado.pt
Cena: 12,99 zł
-----------------------------------------------------------------------------

sobota, 12 listopada 2011

Wino regionalne.

Jak już człowiek zacznie się trochę winami interesować, pozna systemy apelacyjne różnych krajów czy regionów, to zaraz nabiera przekonania, że oddawać cześć należy tylko winom z samej wierchuszki. Wina stołowe? Regionalne? One są dla tych, co się nie znają. Sam wpadłem w taką pułapkę i jest to najlepszy dowód na to, że po trzech latach od rozpoczęcia swej winnej odysei wciąż mogę siebie nazywać jedynie amatorem i ignorantem. 

To, że jakieś włoskie, czy francuskie wino nie ma oznaczenia AOC (lub innego odpowiednika), wcale nie świadczy o tym, że automatycznie ma być złe i niesmaczne, że powinno być nazywane "zlewkami". Systemy apelacyjne zazwyczaj są dość restrykcyjne, przez co mogą być postrzegane przez niektórych winiarzy, jako zbyt krępujące, w niezrozumiały sposób blokujące ich potrzebę eksperymentowania i tworzenia czegoś nowego. Dlatego też wina stołowe, czy regionalne mogą okazać się nad wyraz interesujące, zwłaszcza jeśli pochodzą od uznanego producenta, odnoszącego sukcesy także w ramach apelacji, ale są efektem jego niecodziennych poszukiwań.



Nie wiem czy tak było z winem Les Domaines Paul Mas Chardonnay-Viognier "Vignes de Nicole", ale to jedno z ciekawszych win, jakie miałem okazję pić. Nosi ono oznaczenie Pays d'Oc, którym określa się langwedockie wina regionalne. Ten niezwykle aromatyczny i smaczny kupaż (58% chardonnay, 42% viognier) piłem z nieukrywaną przyjemnością. Bez wątpienia jest to jedno z najpyszniejszych białych win, jakie piłem, ale też niestety dość mocno alkoholowe. 13,5% to może nie jest rekord, ale głowa ten poziom alkoholu wyraźnie odczuwa. Gdyby nie to, wino byłoby pewnie moim faworytem, jednak w nadmiernej ilości potrafi człowieka "zmęczyć". Spróbujcie, tylko nie przesadzajcie z ilością.


sobota, 28 sierpnia 2010

Detektyw

Lanzarini Montecepas Viognier 2006 kupiłem w mojej ulubionej sieci Winestory. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego wina i rozpocząłem poszukiwania od internetowej strony sklepu. Zdziwiłem się nieco, bo w ofercie winiarni takiego trunku już nie było. Pewnie dobre wino, pomyślałem, szybko zniknęło ze sklepowych półek. Zajrzałem wiec na stronę producenta i... kolejna niespodzianka. Wina ze szczepu viogner brak w ofercie. To już zupełnie rozbudziło moja ciekawość, chwyciłem czym prędzej otwieracz i szybko wyciągnąłem z jego nieocenioną pomocą plastikowy (i co z tego?) korek. Zapach okazał się bardzo interesujący, nie pamiętam żadnego innego wina o tak charakterystycznym aromacie, w którym dominowała, takie odniosłem wrażenie, wyraźna nuta rodzynek. Rzut oka na etykietę: owoce tropikalne z ananasem na czele. To już zmusiło mnie do podjęcia intensywnych działań. Idę do sklepu po małe frykasy. Otworzyłem puszkę z ananasem i torebkę rodzynek. Test porównawczy pozwolił szybko wyciągnąć wniosek: to ani rodzynki, ani ananas.

- Cóż to może być? - Pytam żonę. Żona mniej pije, więc ma lepszy węch i świeższe podejście do tematu.
- Suszone śliwki - odpowiada po krótkiej chwili.
- No, nie wiem, ale może... - Mówię jednak nie do końca zadowolony z odpowiedzi.

Poszukiwania trwają. Otwieram "Wielki atlas świata win" Hugh Johnson'a i Francis Robinson. Szukam szczepu viognier. Jest! "Mocne, pełne, kwiaty głogu i morele". No jasne! Wszystko jasne! Ten intensywny aromat to zapach suszonych moreli, przez który nieśmiało przebijało się jeszcze jabłko.

Cóż, mój nos mnie zawiódł. Okazało się, kolejny raz zresztą, że w rozpoznawaniu zapachów i smaków jestem slaby. Ot, dupa a nie znawca win.

Ale zabawę miałem przednią.