Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacob's Creek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacob's Creek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2015

Świeżutkie chardonnay.

Dawno, dawno temu, w rozmowie z Martą Wrześniewską z Winicjatywy stwierdziłem, że dla mnie wina Jacob’s Creek (a byliśmy po kolacji, gdzie prezentowano te wina) to wybór bezpieczny. To znaczy taki, że amatorzy wina spod znaku JC wypiją ze smakiem, a profesjonaliści nie znajdą dostatecznego powodu, aby wylać je do zlewu. Było to co prawda zanim Jacob’s Creek wprowadził na polski rynek koszmarki w stylu semi-sweet Merlot Shiraz czy semi-dry Shiraz Grenache, ale odrzucając te dwa przypadki gotów jestem podtrzymać swoje zdanie. Zwłaszcza kiedy mam do czynienia z młodym, świeżym, w pełni wytrawnym chardonnay z 2015 roku. 


To wcale nie taki częsty widok, żeby butelki młodego białego wina stały na półkach polskich sklepów, a przecież powinno się je pić właśnie za młodu. Ostatnio widziałem w Tesco Vinho Verde z dwóch roczników: 2012 i 2011 - ktoś tam chyba oszalał. Ale wróćmy do naszego Chardonnay Classic 2015: wino pachnie melonem i cytrusami, w ustach jest bardzo rześkie i smaczne, ma też delikatne nuty beczkowe, co trochę mnie zdziwiło, bo myślałem, że wina tak masowo produkowane dojrzewają tylko i wyłącznie w stalowych tankach i już. Otóż nie. To stuprocentowe chardonnay jest blendem (tak, tak) gron winifikowanych we wspomnianych wyżej stalowych kadziach, ale winogrona z niektórych parceli mają też przedłużony kontakt z drożdżami, część wina przechodzi dodatkowo fermentację jabłkowo-mlekową, a jeszcze inna partia dojrzewa przez moment w dębie francuskim. Potem dopiero winemaker decyduje o proporcjach kupażu, jaki ostatecznie trafia do butelek. A trafił całkiem niezły. Dość powiedzieć, że akurat to chardonnay smakuje znacznie lepiej, niż Chardonnay Reserve 2013 z Adelaide Hills, w którym ktoś zamordował owoc beczką.


Pamiętam, że w 2011 roku wyszło im wino o wiele zgrabniejsze, owszem beczkowe, ale to dojrzały owoc i limonkowa świeżość grały w nim pierwsze skrzypce.

Wino Jacob’s Creek Chardonnay Classic 2015 jest ogólnodostępne, ja swoją butelkę kupiłem w sieci Małpka Express za 28,99 zł, natomiast Jacob’s Creek Chardonnay Reserve 2013 kupiłem w ursynowskim Leclerku za 37,34 zł.

piątek, 16 stycznia 2015

Jacob’s Creek Shiraz Grenache 2013 semi dry.

Minęło sporo czasu odkąd pisałem o półsłodkim winie JC Merlot-Shiraz 2013 i być może ta czasowa odległość nie sprzyja porównywaniu win, ale odniosłem wrażenie, że półwytrawny blend Shiraz Grenache smakuje dokładnie tak samo. W każdym razie wrażenia z picia miałem bardzo podobne, wino nie podobało mi się i nie chciałbym go pić jeszcze raz. Nie dlatego, że jest bardzo złe (nie jest), ale dlatego, że nie wpasowuje się w mój gust, który jak wiadomo, jest cechą indywidualną.


Przekonany jednak jestem, że może mieć ono swoich zwolenników; kilka tygodni temu usłyszałem, jak kolega z pracy wspominał dość miły weekend, w czasie którego „wypił winko i było całkiem niezłe, nawet niezbyt kwaśne”. Jeśli to wystarcza, żeby przekonać się do wina, to Jacob’s Creek z nowej serii może być jego przyjacielem. Ja dla siebie wybrałbym raczej towarzystwo wytrawnych Jacobsów, szczególnie tych z serii Reserve, być może w przyszłości jeszcze z innych linii, którymi cieszą się konsumenci w innych krajach.

I jeszcze na koniec, żeby być uczciwym wobec siebie i wobec tego wina muszę powiedzieć, że z wątróbką drobiową duszoną w maderze, to wino ładnie współgrało. Słodycz madery i podsmażonej cebuli dobrze łączyła się ze słodyczą wina i wrażenie najgorsze nie było. Nie tak dobre jak połączenie z maderą, ale jednak niezłe.

Houk, rzekłem.

Wino otrzymałem do degustacji od importera. Dziękuję!

niedziela, 30 listopada 2014

Jacob's Creek Sauvignon Blanc 2014.


Przyszedł czas na drugie wino z nowej serii Jacob's Creek adresowanej na nasz rynek, o której pisałem w poprzednim poście na temat win tego producenta. Na szybko mogę powiedzieć Wam, że gdybym miał wybierać między tym Sauvignon Blanc 2014 (semi dry), a tamtym Merlot-Shiraz 2013 (semi sweet), to nie zastanawiałbym się dłużej niż sekundę, a może nawet nie zastanawiałbym się wcale, tylko porwał butelkę wypełnioną sauvignon. Nie żeby to była jakaś rewelacja, ale jest to po prostu wino, które jest smaczne i bez problemu daje się pić. Mój serdeczny kolega Gabriel (ten od Trzech Dych) wpadł nawet w zachwyt pijąc to wino, ja jestem nieco oszczędniejszy w okazywaniu takiego entuzjazmu, ale bardzo podoba mi się mirabelkowy charakter tego wina. Czy w ogóle można gdzieś dostać mirabelki? Nie ma w nim może takiej świeżości i żyletkowej kwasowości jaką znamy z sauvignon blanc z nowozelandzkiego Marlborough, ale w tej butelce zamknięty jest urok i smak małych, żółtych, dojrzałych śliwek, pełnych słodyczy i kwaskowatych zarazem.

Tak oto Australijczycy zrobili na polski rynek wino o naszym, swojskim charakterze. Wypijmy zatem ich zdrowie!

-------------------------------------------------------------
Jacob's Creek Sauvignon Blanc 2014 (semi dry)
odmiana: 100% sauvignon blanc
alk.: 11,5%
-------------------------------------------------------------

Wino do degustacji otrzymałem od importera. Dziękuję! 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Nowe Jacob's Creek.

Wygląda na to, że w Polsce ruszyła szeroka kampania promująca nowe wina Jacob’s Creek. Pojawiły się spoty telewizyjne, co prawda reklamujące festiwal filmowy, ale jego sponsorem jest właściciel marki JC. W Leclerku urządzono Tydzień Francuski - marka Jacob's Creek należy do francuskiej grupy Pernod Ricard - w ramach którego promowano między innymi wina z Australii. Próbki trafiły także do osób piszących o winie zawodowo lub, jak w moim przypadku, zupełnie amatorsko. 

Zauważyliście na pewno, że zmieniły się etykiety win, ale nie tylko o zmianę ich wyglądu chodzi. Podstawowa linia win ma teraz oznaczenie Classic i są to wina wytrawne jednoodmianowe, lub będące kupażem dwóch odmian. W linii Reserve nadal są tylko dwa wina (chardonnay ze Wzgórz Adelajdy i shiraz z Barossy),  ale pojawiły się też trzy nowości: półsłodka mieszanka merlot i shiraz, półwytrawny kupaż shiraz i grenache oraz półwytrawne wino białe ze szczepu sauvignon blanc. Co więcej, w przypadku win czerwonych w odstawkę odeszła nakrętka, a pojawił się klasyczny korek. Wygląda to trochę tak, jakby nowe wina były skrojone pod polskie gusta. Nie od dziś w rankingach sprzedaży królują wina półwytrawne i półsłodkie. Polacy większym uznaniem darzą też wina zamknięte korkiem, a nie zakrętką. Daję Wam to pod rozwagę, fakt jest taki, że w Australii, czy Wielkiej Brytanii takich jak u nas win nie kupicie.


Z otrzymanej przesyłki udało mi się otworzyć jak na razie Merlot-Shiraz 2013 (semi-sweet) i nie powiem, żebym był zauroczony tym winem. Miłośnicy lekko słodkich kompotów z czereśni i malin z powodzeniem będą mogli przerzucić się na to wino, pod warunkiem, że skończyli 18 lat. Trudno doszukiwać się w nim jakiejś głębi, jest to prościutkie wino, które można otworzyć do obiadu, ewentualnie wypić w ogrodzie (nawet z kostką lodu - próbowałem), choć może nie jesienią. Może wino grzane? A może jakaś imprezka, niezobowiązująca nasiadówka? Wyobrażam też sobie, że całkiem nieźle sprawdziłoby na jakimś wernisażu, gdzie często gościom serwuje się wina. Moim zdaniem jest to wino do bólu neutralne, co w niektórych przypadkach może być ogromną zaletą, ale nie nastawiajcie na wielkie emocje przy jego konsumpcji. Na plus zaliczam jednak fakt, że wino tą swoją półsłodkością nie męczy.

Wino posiada rekomendację Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, więc na koniec pozwalam sobie zacytować komunikat ze strony SSP dotyczący właśnie win Jacob's Creek. 

"Australijskie wina Jacob’s Creek zyskały gwarancję jakości Stowarzyszenia Sommelierów Polskich.
Od jesieni 2014 konsumenci znajdą na sklepowych półkach wina ze specjalnym oznaczeniem Stowarzyszenia Sommelierów Polskich. Rekomendacja objęła portfolio australijskiej marki Jacob’s Creek. Na uwagę zasługuje fakt, że to pierwsze tego typu wyróżnienie przyznane winom Jacob’s Creek lokalnie.

Jacob’s Creek jest jednym z wiodących producentów win w Australii, oferującym nie tylko nowoczesne wino, ale także bogaty wybór odmian, obejmujący wina białe, czerwone oraz różowe, wina musujące i spokojne, słodkie, półsłodkie, półwytrawne i wytrawne – różnorodność dostosowaną do gustów konsumenckich."

-----------------------------------------------------
Jacob's Creek Merlot-Shiraz 2013
odmiany: merlot, shiraz
alk. 11,7%
-----------------------------------------------------

Wino do degustacji otrzymałem od importera.

czwartek, 30 maja 2013

Jacob's Creek Shiraz Reserve.

Butelka shiraz'a z Jacob's Creek jest ze mną już dobre pół roku, a może i więcej, czyli od czasu The Label Project. Czekała cierpliwie na swoją kolej, aż pojawiła się odpowiednia okazja, aby ją skonsumować. 15 maja w Warszawie gościła Veronica Zahra, która w Jacob's Creek jest główną macherką (w tym dobrym sensie) od kuchni. W hotelu InterContinental, w restauracji Karola Okrasy "Platter" miałem przyjemność uczestniczyć w kolacji, której menu stworzył ten właśnie duet. Do wyśmienitych potraw serwowano oczywiście wina Jacob's Creek. Część z nich już dobrze znamy. Musujące wino zrobione z chardonnay i pinot noir jest dostępne w każdym lepszym supermarkecie. Prawdę mówiąc lepiej mi ono smakuje podczas takich kolacji, niż pite w domu, ale mam do niego pewien sentyment. Chardonnay z serii Reserve też już zdążyłem poznać, lubię ten rozpoznawalny beczkowy charakter wina okraszonego słodkim melonem, ale nie pozbawionym przy okazji sporej dawki kwasu.
mat. Jacob's Creek Australia.

Nowością było inne charonnay, z linii Super Premium noszące nazwę Reeves Point™. W pierwszej chwili wydaje się bardzo podobne do chardonnay Reserve, ale o ile pieczona ryba baramundi świetnie współgrała z Reeves Point™ Chardonnay, to Reserve zmieniło się przy niej w wodę. Niezłe doświadczenie.


Podczas kolacji serwowano także pity właśnie przeze mnie Shiraz Reserve, nieco mentolowy, ale też bardzo owocowy i solidnie kwasowy. Dobrze "wchodzi" solo, ale prosi się o coś do przegryzienia. Do czego je piliśmy zobaczycie na zdjęciu na końcu tego wpisu.

Kolejną nowością był kupaż szczepów shiraz i cabernet sauvignon z linii Super Premium o nazwie Johann™.
mat. Jacob's Creek Australia.

Kawał porządnego wina podany do fileta z kangura. Prawdę mówiąc nie wiem, co lepsze, kangur, czy wino. W każdym razie łatwiej będzie zdobyć w naszym kraju mięso kangurze, ponieważ wina z serii Super Premium nie będą sprowadzane do Polski. Niska produkcja i cena przekraczająca 200 zł nie dają żadnych szans na obecność tych win na naszym rynku.

Mam nadzieję, że nieco lepiej będzie z serią Reserve. Oprócz dostępnych w Polsce chardonnay i shiraz (cena ok. 50 zł), w Australii można dostać jeszcze cabernet sauvignon, sauvignon blanc, riesling i pinot noir. No, ale z tego, co wiem na ten manewr się nie zanosi. Ale jak będziemy masowo kupować to, co już jest, to kto wie. W każdym razie zachęcam do spróbowania tych win.

A oto program kolacji:

W kolacji uczestniczyłem na zaproszenie Pernod Ricard Polska, właściciela marki Jacob's Creek. Dziękuję!

sobota, 1 grudnia 2012

Roczniki zatopione w masie.

Zdaje się, że już kiedyś wspominałem wam o tym, że jeśli widzę dwa roczniki tego samego wina stojące na półce obok siebie, to nie ma bata, muszę kupić dwie flaszki. Tak było z chardonnay Jacob's Creek (seria Classic - dajcie mi znać, gdzie w Wa-wie mogę kupić Reserva). Obok siebie w Tesco stały butelki z 2011 i 2012 roku.  Oczywiście największą pokusą był rocznik 2012, a więc najświeższy jaki można kupić. O ile dobrze pamiętam, do tej pory piłem dwa wina z 2012 roku, przy czym pierwsze - Don Adelio Ariano z Urugwaju - było wyjątkowo nijakie. Takie odniosłem wrażenie przelewając je przez siebie, nie wzbudzało żadnych emocji, nie pozostawiło żadnych wspomnień (dobrze, że robiłem notatki).

Oczywiście może się wydawać, że porównywanie roczników win produkowanych w milionach butelek zupełnie pozbawione jest sensu. Komputery kontrolują wszystko, dozują co trzeba, podwyższają (a może obniżają) temperaturę procesów produkcji i na koniec dają sygnał do butelkowania. Wszystko po to, by produkt był taki, jaki znają i jakiego oczekują wierni klienci.


A jednak. Rocznik 2012 sprawiał mi więcej frajdy (tzn. jeszcze więcej), niż 2011. Moc orzeźwiających cytrusów tonowanych nieco słodkawym melonem, aromat przyjemny, alkohol nieprzesadzony. Standardowe, smaczne wino codzienne, którym umilić sobie można nie tylko popołudnie i wieczór, ale też śniadanie. Otwarte wczoraj wino zyskało na "odstaniu" i dziś z sałatką ze świeżych warzyw i wędzonego tuńczyka stanowiło świetną kompozycję.

A sałatkę zrobiłem z biedronkowego miksu sałat z rukolą, płatów tuńczyka z Tesco, pomidorów koktajlowych z Reala, które to składniki wymieszałem z grecką oliwą z Lidla, doprawiłem solą i pieprzem, a na koniec posypałem startym serem Grana Padano z Tesco. Smacznego!

I tak oto największe sieci handlowe (różne - pluralizm przede wszystkim) zostały wsparte moimi, ciężko zarobionymi pieniędzmi. A co Wy - Tesco, Lidlu i Biedronko zrobicie dla mnie?     

sobota, 17 listopada 2012

Kolacja z Jacob's Creek.

Nie wiem na ile to pasja i zaangażowanie, a na ile wyuczone frazesy i marketing, ale Chris Morrison był bardzo przekonywujący w tym, co robił. Chris jest sommelierem, pracuje dla Jacob's Creek, a w Warszawie prezentował wina obecne w Polsce od dawna, te, które pojawiły się niedawno i jedno, które wkrótce trafi do sprzedaży. Wszystko to odbywało się w dość kameralnej, przyjacielskiej atmosferze w przemiłych wnętrzach Restauracji Papu w Warszawie.

Chris opowiadał o winach, których jest ambasadorem, a na stół trafiały wymyślne, cudownie przyrządzone potrawy.

Do tatara z łososia z ziarnami prażonego sezamu i kroplą limonki Chris zaproponował popularne u nas wino musujące Jacob's Creek Chardonnay Pinot Noir. Obawiałem się trochę tego wina, ponieważ piłem je kilka razy i zawsze zalatywało delikatnie mokrym kartonem. To, które nam zaserwowano było pozbawione tej wady, co ucieszyło mnie niezmiernie, bo to niedrogie i przyjemne wino, które może być traktowane, jako wino codzienne dla maniaków bąbli. W końcu niewielu jest w naszym kraju ludzi, którzy mogą umilać sobie dni Szampanem.

mat.: www.jacobscreek.com

Filet z bałtyckiego dorsza z groszkiem cukrowym i zielonym bobem został podany z Jacob's Creek Chardonnay Classic - prostym, świeżym winem o cytrusowo-melonowym posmaku, złamanym delikatną nutą wanilii. Do tego dania pasowało w sam raz. 

Linia Classic. Porządne wina codzienne. mat.: www.jacobscreek.com

Do grasicy w panierce z orzechów laskowych wypiliśmy Jacob's Creek Chardonnay Reserve. Potrawa pyszna, wino wspaniałe. Miałem okazję poznać je podczas The Label Project i bardzo się cieszę, że trafiło do sprzedaży w Polsce, ponieważ to naprawdę kawał solidnego wina. Pochodzi z dość chłodnych Wzgórz Adelajdy. Intensywne w nosie i ustach, dość kwasowe - może być ozdobą wielu potraw, choć mi najbardziej smakuje solo. 

Kolejny punkt programu to chyba klasyka, jeśli chodzi o łącznie dań z winami: pieczona kaczka w śliwkowym balsamino i Jacob's Creek Shiraz Cabernet - z linii Classic. Takie wino to pewniak jeśli wybieracie się na imprezę do kogoś, kto wina lubi, choć niekoniecznie jest ich maniakiem. Co prawda mój sąsiad po prawej, autor bloga "Białe nad czerwonym", był odmiennego zdania, ale każdy może się mylić :) Chris twierdzi, że jedynie Australijczycy robią kupaż Shiraz-Cabernet Sauvignon, ale ja nie jestem tego pewien. To znaczy jestem tego pewien, bo o takim winie już kiedyś pisałem.

Kolejna potrawa to filet Mignon z polskiej wołowiny z kryształami z soli lawendowej, do której zaproponowano nam drugie wino z nieco wyższej półki - Jacob's Creek Shiraz Reserve. To wino także poznałem podczas The Label Project - uważam, że jest świetne, ale też jestem przekonany, że lepiej jest pić je samodzielnie, niż z tym posiłkiem (historia podobna do przypadku Chardonnay Reserve).

Dwa wina z linii Reserve. Dla mnie bomba! mat.: www.jacobscreek.com

Na koniec deser: truskawki zapiekane w zabaglione i - to nowość na rynku polskim - Jacob's Creek Moscato Sparkling. I jedno, i drugie - bardzo dobre! Czekam na moment, kiedy wino trafi do sprzedaży, a sam w tym czasie postaram się nauczyć przygotowywania tak pysznego deseru.

Uwaga, uwaga, nowość na naszym rynku!

Dziękuję Kasi Chwalibóg z Pernod Ricard Polska za zaproszenie na kolację z Chrisem Morrisonem, Chrisowi dziękuję za interesujące prelekcje na temat win Jacob's Creek, a pozostałym gościom za przemiłe towarzystwo. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Byłbym zaszczycony. Gorące podziękowania dla całej ekipy Restauracji Papu - to niesamowicie klimatyczne miejsce, do którego z przyjemnością będę zaglądał.

ps. Dzisiaj (19.11.2012) uzyskałem pewne wyjaśnienie od Chrisa. Potwierdził on, że Australijczycy nie są jedynymi producentami kupażu Shiraz-Cabernet, ale są pierwszymi producentami, którzy komercyjnie zaczęli wykorzystywać ten rodzaj blendu, inspirując wytwórców w innych krajach.