sobota, 3 listopada 2012

Nie taki rycerz straszny...

Na wina z Lidla trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Nie wiem jak to było z promocją francuską, bo jak dotąd żadnego promo-wina nie piłem, ale o innych coś tam mogę powiedzieć. W internecie można było ostatnio poczytać o włosko-hiszpańskiej skrzyneczce z winami, w jakie Lidl zaopatrzył ludzi piszących trochę o winie i wydźwięk tych wypowiedzi był, delikatnie mówiąc, niezbyt przychylny (zwłaszcza dla win włoskich).



Ja zacząłem przyglądać się lidlowym trunkom od Vino Nobile di Montepulciano. Ale zanim wyrażę o nim swoje zdanie kilka cytatów z opisów, które być może już znacie.

Wojciech Bońkowski (Winicjatywa) pisze tak: "Wygląda fatalnie i tak smakuje. Sprzedawanie tego jako Vino Nobile, jednego z najsłynniejszych i najbardziej strukturalnych win w Toskanii, jest skandalem – to wino nie jest warte nawet apelacji Rosso di Montalcino (chociaż to akurat wina Włochów, którzy dają znak DOCG byle sikaczom). Przynajmniej nie ma tu cukru i wanilii, ale to słabe pocieszenie. 22,22 zł – nie warto."

Kuba Jurkiewicz (Czerwone czy białe?) ma podobne odczucia: "... klasyk toskański był dla mnie wręcz karykaturą wspaniałych win z okolic Montepulciano - nieokrzesana kwasowość Sangiovese kąsała w każdy centymetr kwadratowy ust, taniny niewydarzone, owocowość dziwnie stłumiona. Co gorsza z każdym łykiem wina było coraz gorzej i końcówka butelki trafiła do zlewu."

Autor bloga Białe nad Czerwonym opisał rocznik poprzedni, ale przypuszczam, że jego odczucia odnośnie rocznika 2009 są podobne: "Wino cienkie, wodniste, bez żadnego wyrazu, smakuje jak wino stołowe z ambicjami. Porządne Vino Nobile potrafią być ciekawą alternatywą cenową dla oszczędnych miłośników Brunello di Montalcino. Nie dotyczy to niestety Lidlowego Vino Nobile."

DorotaM (wine-travel-food.blogspot.com) pozostaje w podobnym tonie: "Pierwsze wrażenie całkiem pozytywne. Wino ładnie prezentuje się w kieliszku - miły dla oka ciemny odcień czerwieni. Niestety, nos już nieco gorzej - słabo wyczuwalny aromat, ogólny brak wyrazu. W smaku podobnie. Wino charakteryzuje się znaczną kwasowością. Nie odnotowałam też posmaków owocowych. Vino Nobile di Montepulciano nie powinno być oceniane pod kątem wina o statusie DOCG, bo do tego mu  niestety daleko. Jest to raczej dość poprawne wino stołowe, które z prawdziwym vino nobile nie ma zbyt wiele wspólnego."

Opinii o podobnym wydźwięku znalazłoby się jeszcze trochę, wszystkie w zasadzie zniechęcające. Otwierając swoją butelkę wiedziałem, że cudów oczekiwać nie mogę. Postanowiłem jednak nie patrzeć na to wino pod kątem słynnej apelacji, ponieważ Vino Nobile piłem chyba tylko raz, podczas wakacji na Sardynii, więc skala porównawcza jest zbyt mała. Zapomnijmy więc o apelacji, o której klienci Lidla raczej i tak nie mają pojęcia. Na to wino trzeba spojrzeć przez pryzmat ceny. O Barolo z Lidla też się mówiło, że nie jest to Barolo, ale jak na wino za 30 zł to było całkiem przyzwoite. Daleki (nawet bardzo) jestem od wychwalania Vino Nobile z Lidla, ale nie uważam, że smakuje fatalnie, nie wydaje mi się przesadnie wodniste i nie rani podniebienia tak bardzo, by wylewać je do zlewu. Moim zdaniem można je bez bólu wypić.

Gdyby etykieta mówiła, że jest to proste włoskie wino stołowe nikt by pewnie nie miał pretensji. Moim zdaniem, do przysłowiowego kotleta podczas obiadu u cioci nadaje się znakomicie. Na miano słynnej apelacji pewnie nie zasługuje, ale rycerzyk z uniesionym mieczem popylający na koniu mógłby się cioci spodobać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza