czwartek, 8 listopada 2012

I po lidlowej skrzynce.

Wracam dziś jeszcze do win z Lidla, ale będzie krótko, bo w zasadzie nie ma o czym pisać.


Zacznijmy od Amarone. Znane wino włoskie za 55,55 zł? Powiedzmy sobie szczerze, wiele wspólnego z Amarone to nie ma, ale... wg. mnie pijalne, przynajmniej ja nie miałem z tym problemu. Moim zdaniem to Amarone smakowało trochę jak... nowoświatowy, prościutki, supermarketowy cabernet sauvignon. Mając 55 zł do wydania można wypuścić się na łowy i zapolować na jakąś zacną butelkę. Na tym poziomie cenowym można dostać niezłe wina i jestem przekonany, że Lidl lepiej wyszedłby na interesach sprzedając za tą cenę uczciwą Valpolicellę Ripasso, niż jakieś szemrane Amarone.


Ostatnią butelkę ze skrzyneczki Lidla zostawiłem na koniec, bo to wino najmniej "oberwało" od innych winopisarzy. Zaraz po otwarciu moje wrażenia odnośnie Saxa Loquuntur były takie sobie. Wydawało mi się zwykłym "kwasiorkiem", ale dzień później było już znacznie lepiej. Nie jest to może wino zachwycające, ale za niewiele ponad 20 zł dostajemy porządny produkt, wino soczyste, owocowe, gładkie, dość kwasowe - ogólnie przyjemne w piciu. Zdecydowanie najlepsze wino z tego zestawu i jedyne, które pasuje do reklamowego hasła Lidla - "mądry wybór". Wybór pozostałych to, niestety, antypody mądrości.

Pierwsze wino ze skrzynki opisywałem tu.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza