piątek, 5 kwietnia 2013

Caloian Merlot 2010.

Poszukując paliwa zdolnego podsycić mój zapał do win z państw leżących na południe od naszego kraju, postanowiłem przyjrzeć się ofercie Domu Wina, a zwłaszcza butelkom umieszczonym w ich outlecie, w którym wina (abstrahując od powodów ich tam umieszczenia) można kupić z 50-cio procentową bonifikatą, czyli - mówiąc po ludzku - za połowę ceny. Połowa polskiej ceny to mniej więcej poziom ceny w kraju pochodzenia, w tym wypadku Rumunii, gdzie wg price-searchera'a ok. 30 zł kosztuje merlot, który dziś znalazł się w moim kieliszku.

W nosie to wino jakoś specjalnie nie zachwyca, ot taki malinowo-truskawkowy kompot. W ustach dominuje czarna porzeczka, jest trochę jeżyny i bardzo delikatne nuty waniliowe. Kwasowość jest dość silna, miejscami nawet gryząca, taniny zaś dość gładkie. W sumie nieźle zrobione wino, choć nie wyróżniające się niczym szczególnym. W promocyjnej cenie do przyjęcia, ale regularna cena z pewnością nie zachęca do zakupu. No, ale skoro jest w outlecie, to można napić się taniej, zwłaszcza że najprawdopodobniej do regularnej oferty już nie wróci.

Wino kupiłem w outlecie Domu Wina za 30,29 zł.
Link do strony producenta: http://www.crama-oprisor.ro/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza