czwartek, 11 października 2012

Wino nie z dyskontu.


O winach z Lidla jeszcze się mówi, winna blogosfera żyje promocją win francuskich już od dwóch tygodni, zapewne przez kolejne dwa będzie żyła promocyjną ofertą win portugalskich, którą przygotowała Biedronka. Ja poszedłem nieco inną ścieżką, oddaloną o dobre kilka kilometrów od najbliższych dyskontów i trafiłem do Salonu Win i Alkoholi przy ulicy Dolnej w Warszawie. Oprócz win i mocniejszych trunków można tu dostać też herbaty i kawy, tytoniowi nałogowcy mogą zadowolić się również cygarem. Ja chwilowo odpuściłem sobie whisky, o czym mogliście przeczytać w poprzednim wpisie i ze sklepu wyszedłem z butelką carmenere, oczywiście z Chile.

Więcej o producencie na stronie www.qapaywines.com


Wino nazywa się Qapay, co w języku Quechua oznacza "dobry aromat" bądź "przyjemny aromat". Mi w nosie podobała się pikantna, przyprawowa nuta, poza tym zapach kojarzył się z "zielonym" nieco cabernetem. W ustach czuć sporo owocu, głównie wiśnie z odrobiną czarnej porzeczki, co znów przypominało mi raczej cabernet sauvignon, niż carmenere. Wino jest dość kwasowe, przez co nie jest płaskie i nie nudzi się zbyt szybko, nie przypomina słodkawych kompotów, jakimi bywają często tanie, supermarketowe wina z Chile. Należy jednak pamiętać, by podawać je raczej chłodniejsze, alkohol (14%) jest wówczas trzymany w ryzach i wino jest przyjemnie owocowe, z niuansem gorzkiej czekolady.

Salon Win i Alkoholi jest również importerem win Qapay. 


Tak w ogóle to Qapay kojarzyło mi się bardziej z winami z Bordeaux niż z Chile. Być może w nienajlepszym roku 2009 grona nie osiągnęły pełnej dojrzałości i stąd ta podwyższona kwasowość. W każdym razie wino jest dość ciekawe, wydaje mi się, że dosyć dobrze poradziłoby sobie z pieczonym mięsem. Na sezon grillowy w sam raz. Może się jeszcze nie skończył?

Regularna cena to 45 zł za butelkę, obecnie można kupić w promocji za 35. Wino degustowałem dzięki uprzejmości importera.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza