sobota, 13 października 2012

Traguardo Barolo.

Czas wrócić na właściwe tory, czyli do dalszej eksploracji win zrobionych ze szczepu nebbiolo. Tym razem miałem do czynienia z Barolo kupionym w Kauflandzie w Elblągu, ale butelkę taką przyuważyłem również w tej samej sieci w Płocku, więc jest szansa na to, że oferta winna w każdym ze sklepów będzie podobna.



Wino ma zapach taki, jak lubię - orzechowo-przyprawowy. W ustach od razu dają o sobie znać mocne, wyraziste, kredowe garbniki. Także kwas nie pozostawia wątpliwości, co do swojej obecności, choć z czasem jego "ciosy" tracą impet. Nie ma co gadać, krzepkie wino. Po chwili drętwieją policzki i nie wiem, czy to efekt wysokiego alkoholu (14%), czy może ataku kwasu na ślinianki. Wypiłem kilka butelek barolo, ale przy tej po raz pierwszy pojawia się pytanie, czy aby nie powinno ono jeszcze chwilę odczekać. Moja butelka pochodziła z rocznika 2007.

Nie mam jednak wątpliwości - wg. mnie to wino jest naprawdę dobre, a zważywszy jego koszt (49,90 zł) nabieram przekonania, że w mojej winnej edukacji było pomocą nieocenioną. Moim zdaniem Traguardo jest lepsze, niż to Barolo z Almy,  które piłem ostatnio.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza