niedziela, 26 lutego 2012

Weekendowo.

Mogłem się tego spodziewać, ale nigdy nie można mieć pewności. Wolny dzień, co tam dzień - cały weekend wolny - to u mnie zdarza się ostatnio rzadko. Dobry to czas, by po kilku dniach przedpostnej posuchy sięgnąć po jakieś wino. Żona oznajmiła, że odniosła sukces w pracy, a sukcesy opijamy bąbelkami, i chociaż miłośnikiem bąbelków nie jestem z przyjemnością otworzyliśmy australijskie wino musujące od znanego producenta Jacob's Creek. Wino supermarketowe, znane wszystkim, nic specjalnego, da się bez problemu pić, choć miałem wrażenie, że trochę mokrym kartonem zajeżdżało, ale żona stwierdziła, że się mylę.


--------------------------------------------------------------
Jacob's Creek Brut Cuvee
Chardonnay, Pinot Noir
Real - 28 zł (zakup własny, płaciła żona)
alk. 11%
--------------------------------------------------------------

Bąbelki się skończyły, więc otworzyłem Chablis (Domaine Vrignaud, Les Champreaux) z rocznika 2009. Powiew świeżości i wszechobecna wanilia, w zapachu i w smaku. W tym przypadku byliśmy z moją żoną jednogłośni, podobnie zresztą o winie wyrażał się sam producent na internetowej stronie (www.domaine-vrignaud.com). Informacje na firmowej stronie są wyjątkowo dokładne, producentowi należy się za to ogromny szacunek. Przyznam się szczerze, że choć większą miłośniczką tego wina okazała się żona, to ja mam ochotę na inne wina Vrignaud'a, właśnie dlatego, że ujął mnie swą nadzwyczajną skrupulatnością.



--------------------------------------------------------------
Domaine Vrignaud, Les Champreaux, 2009
Chardonnay
Winestory - 85 zł (zakup własny - 29.01.2012)
alk. 12,5%
--------------------------------------------------------------

No, ale atrakcją wieczoru, przynajmniej dla mnie okazało się bordoskie Chateau Citran z roku 1975. Dla przypomnienia dodam, że to rok urodzenia mojej małżonki. Piliśmy już kiedyś wino z tego rocznika - było to Chateau Colombier-Monpelou. Citran zrobiło jednak na mnie dużo większe wrażenie. Przede wszystkim nie miałem problemów z otwarciem butelki, uważni czytelnicy zapewne pamiętają, że korek od Colombier-Monpelou był tak miękki, że dolna jego część oderwała się od reszty przy wkręcaniu śruby korkociąga i trochę narobiła bałaganu w płynie. W przypadku Citran korek był wymieniony na nowy u producenta i był w doskonałym stanie, przy okazji wino zostało na miejscu sprawdzone i uznano, że może trafić na rynek będąc w doskonałym stanie.



Wrażenia zapachowe były bardzo bogate - czerwone owoce (głównie porzeczka, trochę jeżyny), wędzony boczek, skóra, odrobina zadbanej stajenki. W połączeniu z mocnymi, kredowymi garbnikami całość tworzyła naprawdę niesamowitą mieszankę. Zaskakująca była żywotność i sprężystość tego wina, mając teraz porównanie mogę powiedzieć, że Colombier-Monpelou było przy Citran nader wątłe, rozlazłe, bez krzty werwy. 

Jedno z lepszych win jakie miałem okazję pić do tej pory.


--------------------------------------------------------------
Chateau Citran, 1975
58% Cabernet Sauvignon, 42% Merlot
Winestory - 199 zł (zakup własny - 07.06.2011)
--------------------------------------------------------------



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza