wtorek, 7 lutego 2012

Winne Wtorki #21

Winne Wtorki #21 nie będą dla mnie zbyt radosne. Przeczuwałem, że tak się stanie. Wciąż myślę o Barolo i Barbaresco, które miałem okazję pić kilka dni temu - te wina zaprzątają mi umysł, nie dają mi spokoju. Tematem Winnych Wtorków zaproponowanym przez Jongleura jest Chianti. Chianti, które wpadło w moje ręce nie jest wielkie, jest supermarketowe, jest takie sobie. Może nie najgorsze jakie piłem (butelkę opróżniłem do końca), ale w żadnym wypadku nie był to trunek pozwalający, choćby na chwilę, zapomnieć o winach z Piemontu. Z początku ucieszyłem się na niską zawartość alkoholu (12,5% na etykiecie), ale jestem przekonany, że było go w winie znacznie więcej. Co ciekawe, alkohol drażnił i rozgrzewał wnętrza, kręcił głową, ale w ustach był niemal niewyczuwalny. Wyczuwalne były natomiast nuty wiśniowe, złamane goryczą rozgryzionej pestki. Może odrobina wanilii. Wszystko jednak niespójne, niepoukładane, zniechęcające.



Wino kupiłem w Realu za złotych 25, niby niedrogo, ale w Realu w Niemczech kosztuje ono jedynie 3,49 euro, czyli jakieś 15 zł, różnica kolosalna. Być może nie narzekałbym na to wino, gdyby i u nas kosztowało 15 zł, ale ćwierć stówy na wino bardzo, bardzo przeciętne to zdecydowanie za dużo. Wg niemieckiego Reala producentem jest Castellani (nie udało mi się tego nigdzie potwierdzić), a jeśli tak jest, to w naszym hipermarkecie można kupić ich chianti Villa Lucia (polski importer: Centrum Wina), które kosztuje ok. 32 zł, ale to akurat zapamiętałem je jako całkiem niezłe.

Oczywiście chianti z Reala za 25zł (czy raczej 15 zł) to podobny przypadek, jak biedronkowe barolo za 30 zł. Może i da się zrobić wino za takie pieniądze, ale można być pewnym, że będą to tylko blade cienie porządnych, starannie wykonanych win, które przynoszą chwałę Toskanii i Piemontowi.

Warto wziąć sobie do serca słowa Marka Bieńczyka, które zawarł w artykule "Sierota na tropie" opublikowanym na Winicjatywa.pl

"Magiczna granica trzech dych to niebezpieczna dla wyobraźni zabawka. Zwłaszcza przy Burgundii czy Piemoncie. Coś czasami ułatwia i umożliwia, częściej daje nam tylko przyjemne pozory. Niekiedy może się udać, jak najbardziej. Przy winach hiszpańskich, czasem portugalskich, z południa Francji; raz na jakiś czas przy bordeaux, może nawet przy chianti i jeszcze innych. Ale na dłuższą metą 30 zł to jest opium dla mas. Lepiej – myślę – pić rzadziej i lepiej. A w międzyczasie marzyć."


Muszę się nad tym poważnie zastanowić. W sumie powinno wyjść smaczniej, taniej i zdrowiej.

Dziękuję za uwagę, idę do kolektury. Dziś wielka kumulacja. Może nie będę musiał kupować chianti polskim Realu, ale w sercu Toskanii, czego i Państwu życzę.

---------------------------------------------------------------------
Terralunga Chianti Colli Senesi 2009
Real - ok. 25 zł (zgodnie z panującym trendem zaznaczam,
że wino kupiłem za własną mamonę)
Alkohol 12,5%
---------------------------------------------------------------------
Winne Wtorki #21 na podniebieniach innych blogerów:
Nie zawsze wina
Winniczek
Białe czy czerwone?
Środkowa półka
Winne Przygody
---------------------------------------------------------------------


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza