poniedziałek, 6 lutego 2012

Barolo i Barbaresco.

Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w degustacji kilku znanych win z włoskiego Piemontu, w ramach zorganizowanego przez Winicjatywę i Enotekę Polską spotkania pod tytułem "Barolo i Barbaresco do długiego starzenia". Spotkanie było dla mnie o tyle atrakcyjne, że po raz pierwszy w życiu mogłem spróbować "prawdziwego" Barolo. Piszę "prawdziwego", bo co prawda wypiłem kiedyś Barolo z Lidla, ale jak się nie miało wcześniej do czynienia ze szlachetnymi piemonckimi trunkami, to pytanie "ile Barolo jest w Barolo" pozostaje kwestią otwartą. Wina pochodziły od znanych producentów, w dodatku z roczników, które specjaliści uważają za udane. Właściwości szczepu nebbiolo, a szczególnie wysoka kwasowość win z niego wykonanych sprawiają, że Barolo i Barbaresco mogą cieszyć się długowiecznością, niektórym z nich przypisuje się wręcz boską cechę nieśmiertelności. Tutaj należy wspomnieć o dość ciekawej sprawie. W winach z roczników tzw. "klasycznych" (czytaj: kiepskich), kiedy grona nie osiągają pełnej dojrzałości, kwasowość powinna być wyższa, co teoretycznie powinno zagwarantować im właśnie długie życie. Czy długie życie oznacza życie lepsze, albo bogatszą starość? Z tym już może być różnie. Nie każdy przepada za winami silnie kwasowymi i jeśli nie potrafi cieszyć się nimi w ich młodości, to także ich starość wcale nie musi być bardziej radosna. Ja kiedyś nie cierpiałem win mocno kwasowych. Teraz, trzy lata od rozpoczęcia mojej winnej przygody, potrafię dostrzec w nich zalety. Być może za kolejne trzy będę ich fanatycznym orędownikiem.

Postanowiłem nie mądrzyć się za bardzo w tym wpisie, bo moja wiedza o Barolo i Barbaresco jest zerowa. Na szczęście na spotkaniu byli ludzie bardziej doświadczeni ode mnie, więc pewne fragmenty dyskusji ze sstarwines.pl na temat wypitych win znajdziecie w linkach poniżej.

-------------------------------------------
http://www.sstarwines.pl/wino13064    Giuseppe Rinaldi
http://www.sstarwines.pl/wino13063    Giuseppe Cortese
http://www.sstarwines.pl/wino13050    Cały zestaw
-------------------------------------------

Dla porządku przytoczę listę win, które miałem okazję próbować.

Ceretto Barolo Bricco Rocche Brunate 1996
Giuseppe Cortese Barbaresco Rabajà Riserva 1999
Paolo Conterno Barolo Ginestra 2001
Giuseppe Rinaldi Barolo Brunate-Le Coste 2004
Produttori del Barbaresco Riserva Pora 2005
Produttori del Barbaresco Riserva Ovello 1999
-------------------------------------------

Nie było innego wyjścia, po powrocie do domu na warsztat poszły jeszcze dwa Barbaresco, oba z rocznika 2007 (a więc pewnie za młode) - La Ganghija Barbaresco 2007 oraz Icardi Montubert Barbaresco 2007.



Dla mnie - początkującego amatora - przyjemniejsze w piciu było wino Icardi, w 4/2011 numerze Magazynu Wino określone jako KONTROWERSYJNE! Prawdopodobnie dlatego, że odbiegało nieco od "wzorca" - kwasowe, ale nie aż tak kwasowe, garbnikowe, ale nie aż tak garbnikowe,  owocowe, ale aż za bardzo owocowe.  "Zwolennikom tradycyjnych barbaresco ewidentna słodycz z pewnością będzie przeszkadzać. Wino sprawdzi się jako łagodny wstęp do bardziej wymagających nebbiolo." - pisze Andrzej Daszkiewicz. Dla mnie bardziej wymagającym nebbiolo okazała się La Ganghija. Tu kwasowość i garbniki były bardziej mocne, ale bez przesady - pić się dało. Aromat bardziej ziemisty niż owocowy, ale z pewnością mój nos i podniebie można określić jako niewyrobione, być może wina leży po mojej stronie. Zresztą, przysłuchując się ocenom "na żywo", określeniom używanym do opisu aromatów i smaków degustowanych podczas spotkania win, miałem poczucie własnej ułomności. Z pewnością jest to sprawa niewielkiego doświadczenia, choć odnoszę wrażenie, że mogę być w kwestii "sensorycznej" genetycznym bublem.

Nie przeszkadza mi to jednak w piciu wina, tak jak i muzyka nie przeszkadza w tańcu. :)

Dziękuję, skończyłem. Idę do sklepu po barolo.   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza