wtorek, 13 września 2011

Trapiche Varietals CS


Udało mi się kupić kilka butelek Chateauneuf-du-Pape w Biedronce i żeby zrobić na to wino miejsce w chłodziarce, musiałem coś z niej wyjąć. Trafiło na argentyński cabernet sauvignon z winnicy Trapiche. Trapiche to marka znana, popularna, obecna w niemal każdym supermarkecie, zwłaszcza tańsza linia Varietals. W zasadzie nie ma co się rozwodzić nad tym winem, bo to produkt masowy, osobiście wolę linię Oak Cask - ta wersja, moim zdaniem, jest lepsza. Wspominam jednak o tym winie, bo bardzo dobrze mi się kojarzy i przywołuje wspomnienia sprzed roku, kiedy to gościłem wraz z rodziną w Dworze Kombornia.



Miejsce fantastyczne, uroczo położone niedaleko Krosna, jeśli ktoś będzie w tamtej okolicy, to gorąco polecam. Zawsze po kolacji zamawialiśmy wino do pokoju, bo z dziećmi, jak to z dziećmi (zwłaszcza małymi) - w saloniku wina spokojnie wypić się nie da. Uroczy kelnerzy z gracją przynosili zamówione wina do pokoju, choć wpadki się zdarzały, tak jak w przypadku tego Trapiche. W restauracji zamówiliśmy chardonnay, do pokoju trafiło cabernet sauvignon, ale mniejsza o to - ośrodek świeży, kadra młoda, białe z czerwonym może się pomylić. Najważniejsze było nie samo wino a towarzystwo, w którym było pite. Dzieci położyliśmy spać, a sami - by za bardzo nie hałasować - przenieśliśmy się do ogromnej i komfortowej łazienki, w której mogliśmy cieszyć się chwilą ciszy i butelką czerwonego wina. Tą oczywistą oczywistość powtarzam do znudzenia, w miłym towarzystwie nawet zwyczajne, pospolite wino potrafi smakować jak ambrozja. Wrażenie to potęguje jeszcze inny czynnik. Nie od dziś wiadomo, że jeśli kupujemy wina - jedno za 30 zł, drugie za 60 zł, to wypijając je odnosimy wrażenie, że to droższe jest jednak znacznie lepsze, niż to tańsze. Podobnie było w naszym przypadku, podświadomość kazała nam myśleć, że nie pijemy wina z supermarketu, lecz z piwniczki z wyselekcjonowanymi starannie perełkami. I tu trzeba wspomnieć, że karta win w Komborni, choć może nie superwykwintna (ale Petrus jest!), do najtańszych nie należy. Nasz podstawowy Trapiche kosztował 80 zł. Ten, który piłem wczoraj 17,15 zł. Różnica spora.

No, ale ten w Komborni smakował jednak znacznie lepiej...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza