Mając do dyspozycji kilka wolnych od pracy dni (i to zaraz po urlopie) postanowiłem przejrzeć swój zestaw win przeróżnych, wśród których można znaleźć i coś ze nowego świata, i coś ze starej Europy. Coś zupełnie niedrogiego i butelki, na które (chyba w jakimś amoku) wydałem pieniądze wcale niemałe. Z tego winnego zakątka wyciągnąłem na chybił trafił kilka butelek. Wszystkie pochodziły ze starej Europy i wszystkie należały do grupy trunków raczej tańszych.
Na pierwszy ogień, a było to wczoraj - w piątek, poszło wino z Portugalii. Było to fajne vinho verde, pieniące się nieco w kieliszku ale świeże, lekko musujące. W sam raz na dość gorące popołudnie. To wino piłem już wcześniej (być może starszy rocznik), wiedziałem czego się spodziewać i tu żadnej niespodzianki nie było.
(Winestory, 25 zł)
(Winestory, 25 zł)
Jednak dobre, lekkie wino ma to do siebie, że szybko ubywa z butelki, a ponieważ godzina jeszcze nie była późna sięgnąłem po drugą butelkę.
Było to wino francuskie z apelacji Cahors, z której pochodzą trunki mające w swym składzie mój ulubiony szczep - malbec. Wino Oltesse nie jest czystym malbekiem, oprócz niego w składzie występują merlot i tannat. Ich udział pozostaje zagadką, producent na swej stronie nie udziela szczegółowych informacji. Wino raczej średnie, bez fajerwerków, których jednak trudno oczekiwać w tym przedziale cenowym, ale dało się pić. Wino to popijałem oglądając na VHS-ie "Psychozę" Hitchcock'a. Niestety, nie wytrzymałem do końca ani jednego, ani drugiego. Dionizosowi i X. Muzie nie udało się ochronić mnie przed silnymi ramionami Morfeusza.
(Real, 23 zł)
(Real, 23 zł)
Dzisiaj (sobota) po południu sięgnąłem bo butelkę białego wina z włoskiego Piemontu. Gavi (Tenuta Trere) okazało się winem rześkim, dość mocno kwasowym (za czym jak wiecie nie przepadam), w smaku przypominającym kwaskowe właśnie mirabelki czy morele. Po kieliszku stwierdziłem jednak, że mam ochotę na coś innego, niekoniecznie białego, więc gavi poszło chwilowo do lodówki.
(Leclerc, 37,75 zł)
(Leclerc, 37,75 zł)
W moje ręce wpadło za to hiszpańskie tempranillo Candidato Tinto Barrica 3, które okazało się winem najtańszym (kupionym w promocji), ale najbardziej przypadło mojemu podniebieniu. Wyraźne ciemne owoce, delikatna kwasowość, ukryty alkohol i gładkie taniny, wszystko w idealnych dla mnie proporcjach.
(Winezja, 15,05 zł - rabat 50%)
(Winezja, 15,05 zł - rabat 50%)




















