wtorek, 16 grudnia 2014

Casa Silva Syrah 2009.

Od czasu do czasu przeglądam swoje zapasy win w poszukiwaniu czegoś, co nie jest próbką przysłaną przez importera, a moim własnym wyborem. Nie zrozumcie mnie źle, otrzymywanie win jest bardzo miłe i nobilitujące, ale ma też swoje wady. Przede wszystkim odsuwa w czasie możliwość degustacji win, na które ma się ochotę, w końcu po to się za nie płaci. Z drugiej strony ten "stracony" czas może przysłużyć się wiom, bardzo często wina wypijamy zbyt młode, dłuższe leżakowanie może im pomóc.


Takie właśnie wrażenie miałem po otwarciu wina Casa Silva Lolol Gran Reserva Syrah 2009. Wino przeleżało u mnie kilkanaście miesięcy - kupiłem je w kwietniu 2013. Trochę już zacząłem tracić wiarę w chilijskie wina, im bardziej im kibicowałem, tym częściej mnie zawodziły, ale Viognier 2013, które piłem ostatnio, czy właśnie to wino pokazały, że w Chile powstają naprawdę dobre wina.

Casa Silva zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Wino co prawda wydawało się mocno alkoholowe na początku, ale z czasem wrażenie to się zatarło, pozostała bogata owocowość (sliwka i porzeczka), trochę nut dymnych i fajne, dość miękkie taniny. W każdym razie piło się je przyjemnie i zapamiętałem je bardzo dobrze.

--------------------------------------------------
Casa Silva Lolol Gran Reserva
Syrah 2009
Colchagua Valley, Chile
odmiana: 100% syrah
alk. 14,5%
cena: 75 zł w Winestory
--------------------------------------------------

Wino kupiłem 09.04.2013 w promocji za 60 zł. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza