niedziela, 1 września 2013

Greckie, czerwone.

Białe wina zaczynają mnie powoli nudzić. To chyba pierwsze takie lato, kiedy białe wina zdecydowanie zdominowały czerwone. Zawsze twierdziłem, że wolę czerwone, teraz - po białym maratonie - tęsknota za tym kolorem jest szczególnie silna. Kilka tygodni temu otworzyłem butelkę Félix Rocha i byłem nią (zawartością) oczarowany.


Nie żeby było jakieś szczególnie wyjątkowe, ale po długiej serii win białych miało taryfę ulgową. Szczerze mówiąc nie była ona wcale potrzebna, wino miało dość siły by bronić się samodzielnie. Biorąc pod uwagę fakt, że "Portugalczyk" jest niemal stale obecny w Biedronce, dobrze mieć świadomość, że w razie potrzeby wino będzie pod ręką.

No ale nie o nim miałem napisać, bo dziś "na warsztat" wziąłem butelkę wina greckiego. Czerwonego, rzecz jasna. To Tsantali Naousa Reserve z rocznika 2006. Wino zostało zrobione w greckiej Macedonii, w regionie Naousa (Naoussa) z bardzo ciekawego szczepu xinomavro (xynomavro), który właśnie tam daje najlepsze efekty.


Idąc trochę na łatwiznę (bo nie ma sensu wyważać otwartych drzwi), z przyjemnością zacytuję fragment "Win Europy" Bieńczyka i Bońkowskiego, w którym autorzy krótko i bardzo celnie scharakteryzowali ten szczep:

"Nazywa się go greckim Pinot Noir, obu szczepom bowiem wspólna jest malinowo-kwiatowa perfuma, wysoka kwasowość i raczej jasna barwa, a także zdolność przekazywania niuansów terroir. Xynomavro daje wina o bardzo złożonych bukietach - Grecy lubią mówić, że jego zapach to suma zapachów wszystkich wielkich win europejskich. Coś w tym jest, bo nuty kwiatowe tego szczepu przywodzą na myśl Nebbiolo, wiśniowe Tempranillo, karmelowe i czekoladowe - Garnatxę z Prioratu, stajenne zaś, zwłaszcza od starzenia w beczkach, nie byłyby od rzeczy w dobrym burgundzie."

Nic dodać, nic ująć. Wdzięczny autorom za to, że zaoszczędziłem trochę czasu, jego resztę mogłem spożytkować na leniwe opróżnienie butelki, której zawartość rzeczywiście sprawiła mi sporo radości.

Wino kupiłem w Outlecie Domu Wina.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza