poniedziałek, 13 stycznia 2020

Niełatwy początek roku.

No, nie dostałem od Was zachęty do pisania, więc robię to z własnej woli i z tym pierwotnym poczuciem, które towarzyszyło mi na początku prowadzenia bloga, że robię to wyłącznie dla siebie. Może to i lepiej, robię to bez obciążenia i wolny od wszelkiej presji poza moją własną.

Początek roku nie obfitował w jakieś znakomite wina, wręcz przeciwnie, było raczej tak sobie. Moja żona, z racji zajmowanego stanowiska, otrzymuje czasem drobne świąteczne upominki od partnerów biznesowych, w zeszłym roku nie było tych prezentów zbyt dużo, widać 2019 nie był najłatwiejszym rokiem w interesach, a podobno 2020 ma być jeszcze trudniejszy, niemniej jednak coś tam „wpadło”. Zazwyczaj owe prezenty są później przekazywane w moje ręce, nie inaczej było tym razem, i tak oto przed moje oblicze trafiła butelka Bordeaux z dobrego rocznika 2015. Bordeaux, jak oczywiście wiecie, to nie jest gwarancja sukcesu w butelce, obok dobrych czy wręcz doskonałych  (i nieprzyzwoicie drogich) win, produkuje się tam morze win słabych i przeciętnych, o których wielu powiedziałoby, że mogłyby spłynąć Wisłą razem z nieczystościami będących efektem „nieudolnych rządów” (zygzakiem, zygzakiem) „afery Trzaskowskiego” (podwójnym zygzakiem, podwójnym zygzakiem). Ale istnieje też powiedzenie, że w słabym roczniku Bordeaux kupuj (jeśli cię stać) od najlepszych producentów, w dobrym możesz kupować od każdego. Można tym powiedzeniem się sugerować, ale nie należy też zbytnio brać go do serca. Francuzom udaje się spartolić wina nawet w najlepszych rocznikach, czego przykładem wydaje się być (oczywiście moim zdaniem) ów prezent. Może trochę przesadzam i mam zbyt wygórowane oczekiwania, ale jednak Bordeaux i dobry rocznik te moje oczekiwania jakoś usprawiedliwiają.


Chateau La Graula 2015 to wino wyprodukowane przez J.P. & M. Bessette na zamówienie firmy handlującej winami MTVins i należy do szerokiej apelacji Bordeaux Supérieur AOP, w której powstają raczej wina codzienne, niż butelki wybitne. Jest mieszanką odmian merlot, cabernet franc i cabernet sauvignon, na papierze wygląda to nawet dobrze, natomiast usta mówią coś zupełnie innego. Przygaszony owoc i struktura, która bardziej opiera się na alkoholu (14,5%), niż na kwasowości, a do tego jakieś fabryczne aromaty i rozczarowanie gotowe. Wyobrażam sobie, że mogłoby lepiej wypaść w zestawieniu z jedzeniem, wszak to wino raczej stołowe, ale ja piłem je solo. Może na tym polegał mój błąd, może trzeba było je sparować z polecanymi potrawami: czerwonymi i białymi mięsami, czy serami. Może trzeba było dać mu dłużej pooddychać i wrócić do niego następnego dnia. Może byłoby lepiej. Może…


Jak to zwykle bywa, znów czuję się Bordeaux rozczarowany i znów mam ochotę butelkę Bordeaux kupić. Dziwne? Też mi się tak wydaje.


Chateau La Graula, 2015
pochodzenie: Francja
apelacja: Bordeaux Supérieur AOP
odmiany: merlot (60%), cabernet franc (25%), cabernet sauvignon (15%)
alk.: 14,5%
cena: 39,99 zł w sklepach Kondrat Wina Wybrane (bieżący rocznik 2016)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza