poniedziałek, 31 maja 2010

Czerwień namiętna.

Nie pamiętam, czy już o tym wspominałem wcześniej, ale utwierdzam się w przekonaniu, że malbec pretenduje do miana mojego ulubionego szczepu. Butelka argentyńskiego “Miamor” (Finca Pasion), choć może nie zachwycająca ale na pewno bardzo dobra, trafiła dokładnie w mój gust. Uwielbiam aromat suszonych śliwek i jakiejś takiej “przydymionej” konfitury. To co mnie zadziwiło to czerwony plastikowy korek. Do plastikowych korków jestem przyzwyczajony, nie odstraszają mnie wina nimi zamknięte, uważam je zresztą za sukces inżynierii materiałowej. Kolor plastiku zwykle przypomina korek naturalny, a tu niespodzianka - czerwień. Rzut oka na etykietę, której elementem jest serduszko w tym właśnie kolorze i wszystko jasne. Producent ponadto twierdzi, że wino dobrze kojarzy się z mięsami z grilla i … namiętnym towarzystwem. Pieczonego steku nie jadłem, reszta wydaje się być prawdą :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza