niedziela, 8 marca 2020

Château Tour Prignac.

Jeszcze nie wiem czy ten trend się utrzyma, ale jak dotąd moja tegoroczna działalność na blogu krąży wokół win bordoskich. Nie zawsze jestem z nich zadowolony, ale mimo to chętnie kupuję kolejne butelki. Niektórzy czytelnicy zarzucają mi, że rozmieniam się na drobne kupując niedrogie (w domyśle słabe) wina z apelacji Bordeaux czy Bordeaux Superieur, zamiast dołożyć tych kilka dych i pić wina z mniejszych apelacji gminnych. Ja uważam, że w tej mojej winnej edukacji na wszystko jest czas, być może "marnując" teraz pieniądze na wina masowe, w przyszłości bardziej docenię te, które kosztują znacznie więcej. Zdarzało mi się pić już wina drogie, z dobrych roczników, z uznanych apelacji i cenionych zamków, ale moje marne doświadczenie nie pozwalało mi ich w pełni docenić, co zwykle prowadziło do rozczarowującej konkluzji: "i o co tyle hałasu?". Pozwólcie, że będę w tej kwestii pracował w swoim tempie. W swojej dziesięcioletniej blogerskiej "karierze" zbyt często skakałem z kwiatka na kwiatek, ucząc się raczej chaotycznie, bez odpowiedniego przygotowania i wymaganej w tym przypadku systematyczności. Być może to skupienie się na konkretnym regionie pozwoli mi na uporządkowanie wiedzy i doświadczeń przynajmniej na jednym polu. 


W dzisiejszym wpisie nawiążę do poprzedniej notatki na temat Château du Lort 2017. Nawiązanie będzie krótkie, chodzi o to, że gdy wybrałem się na kolejne zakupy do Leclerka, kilka dni po wypiciu du Lort, to na półce był już nowszy rocznik tego wina - 2018. Wino było bardziej owocowe od poprzedniego, mniej szorstkie, łagodniejsze w piciu, a przy okazji tańsze i to dość dużo. Oba kupowałem w cenach promocyjnych, przy czym to z rocznika 2017  kosztowało ok. 58 zł, a z rocznika 2018 już tylko ok. 40 zł. Różnica raczej spora. Podobnie rzecz się miała z innym winem, które pewnie opiszę w przyszłości - Chateau Ferrand (Pomerol) z rocznika 2016, które kupiłem za 119 zł, a rocznik 2017  (którego jeszcze nie kupiłem) pojawił się w cenie poniżej 100 zł. Jak będzie jeszcze na półce, kiedy wybiorę się na kolejne zakupy, to postaram się dokupić nowszy rocznik i zrobić degustację porównawczą.


Dziś jednak inne wino, w dodatku debiut u mnie na blogu, ale nie tyle samej etykiety, co formatu butelki. Po raz pierwszy kupiłem wino w butelce magnum, czyli o pojemności dwukrotnie większej od standardowej butelki 0,75 l. Wielokrotnie podczas różnych degustacji słyszałem, że wina sprzedawane w większych butelkach lepiej w nich dojrzewają, dłużej zachowują swoją dobrą formę. Wierzę na słowo, sam tego nie przetestowałem. W każdym razie wino, które w niej kupiłem pochodzi z winnicy Château Tour Prignac, która znajduje się w apelacji Medoc, czyli na lewym brzegu Żyrondy. W standardowej butelce widziałem ostatnio, ale też i kupowałem jakiś czas temu rocznik 2016. Natomiast to w butelce magnum pochodziło z rocznika 2007, czyli znacznie starszego. Skąd wziął się na półce akurat ten rocznik? Nie wszyscy go dobrze oceniali, może to niesprzedane zapasy, na które nie było dużego popytu. Hugh Jonson w swoim mini przewodniku na rok 2013 pisał tak: 

"Nędzne lato, potężny atak pleśni oznaczał trudny rok. Łatwe w piciu, ale niewiele win dobrze się zestarzeje. Bądź ostrożny w wyborze".

Zgoła inną ocenę daje portal Bordeaux.com:

"Udany rocznik. W tym roku odnotowano rekordowe nasłonecznienie we wrześniu i październiku, a także bardzo chłodne temperatury w nocy na przemian z ciepłymi dniami: mistrzowska równowaga aromatów!".

Bądź człowieku mądry i pisz bloga... Wine Enthusiasts w swym Vintage Charts już w 2014 roku rekomendował Medoc 2007 jako gotowy do picia, oceniając go przy okazji na 87/100 pkt. Decanter w swoim Bordeaux Vintage Guide ocenia Lewy Brzeg na 2.5/5 pkt., czyli raczej kiepsko, ale zwraca uwagę, że wina topowych zamków testowane ponownie w 2017 roku piły się dobrze. Tour Prignac to nie jest zamek topowy, ale to nie oznacza wcale, że należy mu odmówić ambicji. Wino było dobre, naprawdę, choć według mnie nie należy zwlekać z jego piciem. Intuicyjnie i podparty tylko niewielkim doświadczeniem, uważam że to jest czas tego wina. Można zauważyć jego ewolucję na podstawie barwy, aromatu, smaku, ale o schyłku życia, podkreślam - według mnie, mowy być nie może. Tak, ten zamek pił się dobrze.


wino: Château Tour Prignac, 2007
pochodzenie: Francja, Bordeaux, Medoc AOC
odmiany: 54% cabernet-sauvignon, 43% merlot, 2% cabernet franc, 1% malbec
alk.: 13%
cena: 120 zł za butelkę magnum 1,5l (Leclerc Ursynów w Warszawie)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza