piątek, 7 lipca 2017

Wina z Tejo c.d.

Kontynuuję moje próby poznania win z portugalskiego regionu Tejo. Do tej pory miałem okazję spróbować białe wino Vale do Lobos oraz czerwone Fiuza Touriga Nacional, a dzisiaj otworzyłem niedrogie wino, które kupiłem w Tesco za 17,99 zł - Portas do Tejo, oraz wino, które otrzymałem do degustacji z Biedronki - Conde Vimioso Sommelier Edition, sprzedawane za niecałe 35 zł.



Wina w kieliszku wyglądają niemal identycznie, w dodatku bardzo, bardzo podobnie do wina Fiuza, przy czym wino z BIedronki wydaje się delikatnie mętne, w przeciwieństwie do Portas, które jest bardzo klarowne. Ale w tym wypadku kolor wydaje się być jedynym podobieństwem - wina są zrobione z innych odmian. Portas do Tejo jest kupażem castelao i aragonez (tinta roriz/tempranillo), natomiast Conde Vimioso jest mieszanką touriga nacional (40%), aragonez (30%), cabernet sauvignon (20%) i alicante bouschet (10%).

Spójrzmy na zawartość alkoholu. Portas do Tejo - 12,5%, Conde Vimioso - 14%. W nosie Portas też wydaje się czystsze, królują tu aromaty czerwonych owoców z delikatną (naprawdę) nutką dębu, natomiast owoc w Cende przykryty jest warstewką kurzu, przez którą się w końcu przebija, ale nie osiąga tej intensywności, kórą wyróżnia się konkurent z Tesco. Jeśli chodzi o wrażenia z podniebienia, to akurat w Conde dzieje się naprawdę dużo. Jest soczyście, owocowo, nieco nut likierowych, kawowych, mocny zapach skóry i, niestety, sporo alkoholu. Sporo jest też chaosu, niepotrzebnego bałaganu świadczącego o tym, że nie zawsze więcej znaczy lepiej, choć mam świadomość, że takie bogactwo może się niektórym podobać. Przy nim Portas wypada nieco chudo, ale wcale nie blado. Raczej skromnie i elegancko, wcale nie brakuje tu mocnych tanin i kwasowości, które wespół wołają o parę kęsów jedzenia. Chudy twardziel.


Prawdę mówiąc oba wina zdobyły moją sympatię, przy czym Portas do Tejo zaskoczył mnie świetną relacją jakości do ceny. Produkt Antonio Ventury jest dwukrotnie tańszy od tego, które stworzył osławiony João Portugal Ramos, ale na pewno nie jest dwukrotnie słabszy. Portas do Tejo postawiłbym na stół podczas obiadu czy kolacji, Natomiast Conde Vimioso, ze swą nieco rozbuchaną naturą, poradzi sobie doskonale w roli tła towarzyskiej pogawędki.

Na marginesie dodam, że bardzo chętnie spróbowałbym win musjących, które obaj producenci mają w swojej ofercie. Obawiam się jednak, że najszybciej znajdę je na miejscu, w Portugalii. Szkoda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz