czwartek, 22 czerwca 2017

Ulubione marki wina 2017.

Trafiły do mnie (już jakiś czas temu) dwie butelki znanych i popularnych na naszym rynku win. Okazją ku temu było przyznanie przez „Drinks International” - magazyn branży alkoholowej - najwyższych pozycji w rankingu „The World’s Most Admired Wine Brands 2017” markom Torres, Concha y Toro oraz Penfold's.


Dystrybutor win tych producentów postanowił podzielić się tą ważną informacją ze światem, a jednym z kanałów informacyjnych uczynił winnych blogerów. Hasztag #darylosu podbił statystyki trendów w mediach społecznościowych, pióra i klawiatury poszły w ruch, a popularne wina stały się jeszcze bardziej popularne. Piszę o tym oczywiście w sposób nieco żartobliwy, ponieważ tych marek naprawdę nie trzeba reklamować, wina noszące ww. nazwy można dostać w niemal każdym większym markecie, przynajmniej tańsze wersje, znacznie trudniej jest znaleźć wina bardziej ambitne, ale przyczyn takiego stanu rzeczy upatruję raczej w preferencjach zakupowych Polaków, którzy (przynajmniej na razie) przedkładają cenę nad jakość. Nie ukrywam, że od Concha y Toro wolałbym spróbować takich win jak Don Melchor czy Casillero del Diablo Reserva Privada, od Torresa Mas La Plana, a od Penfold's słynny Grange. Apeluję do czytelników o informacje, gdzie w Polsce mogę kupić wymienione wspomniane wina, naprawdę mam ochotę ich spróbować, a tymczasem wróćmy do rzeczonych darów losu, czyli win Torres Viña Esmeralda 2016 i Concha y Toro Casillero del Diablo Cabernet Sauvignon Reserva 2015. Ja zaliczam je do gatunku win bezpiecznych, czyli takich, które nie kosztują majątku, natomiast amatorzy wypiją je ze smakiem i satysfakcją, za to profesjonaliści nie odnajdą w nich wad rodzących sugestie, że należy je omijać szerokim łukiem.
Cabernet z Chile na zaskakuje niczym szczególnym, w nosie dominuje porzeczka, wędzona śliwka, odrobina kwaśnej wiśni, w ustach odczuwamy dokładnie to, o czym informował nas zmysł węchu, amerykańska beczka użyta z rozsądkiem nie jest w stanie zepsuć tego wina. Nic nie szkodzi, że z rocznika na rocznik wina są niemal identyczne, tego właśnie oczekujemy od win bezpiecznych, to dostajemy, z tego się cieszymy.
Podobnie jest z Esmeraldą od Torresa. Pierwszy raz piłem je na miejscu u producenta podczas moich pierwszych mini warsztatów z zakresu łączenia wina z jedzeniem, w tym wypadku z naciskiem na sery. Tak jak wtedy w roczniku 2010 zachwycał kwiatowy noś, tak samo zachwyca rocznik 2016 - moscatel i gewurztraminer robią swoje. Kwasowość jest delikatna, a wino jest gładziutkie i miękkie, w pierwszej chwili to musi się podobać i jeśli tylko poprzestaniecie na jednym kieliszku, trudno mieć do tego wina zastrzeżenia. Przy większej ilości wina na głowę perfumowe aromaty mogą męczyć w czym pomaga niezbyt wysoka kwasowość. No chyba, że będziecie pić to wino do jedzenia - producent poleca je do owoców morza, ryb i pasztetów. W takim wypadku butelka na parę będzie wyborem w sam raz.


Wina do degustacji otrzymałem od CEDC. Dziękuję!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz